Photo Set
Photo Set
Photo Set

pulmonaire:

Pixels and Polaroids by Jherin Miller

Source: pulmonaire
Photo Set
Photo Set

pulmonaire:

Overlapping Paintings by Ho Ryon Lee

Source: pulmonaire
Text

dzisiaj dowiedziałam się, że Boga nie ma, za to istnieją przyszłe pokolenia, które będą nas sądzić. patrząc na rozwój naszego społeczeństwa, raczej nie będziemy docenieni.

o ile w ogóle coś zrobimy, coś zostawimy, coś napiszemy, tak jak scenariusz do naszej etiudy, który oczywiście Zula zgubiła. Czasem zastanawiam się, jak to możliwe, że ona w ogóle posiada cokolwiek. a najlepsze jest to, że ona miała go i w wersji elektronicznej i w kartkowej i nie ma. niesamowite, jakby ta sytuacja mnie tak nie fascynowała byłabym wściekła :P

Wódkacy, Wiesław Trzęsidzida, MC Doris, Światicycki i my.

"Ofelia S-Curvy"

może chociaż tyle po tym zostanie, jak Zuli nie uda się odtworzyć toku naszego myślenia.

pomijając, że cicho ciemny marines z mojej grupy chętnie przejąłby moją rolę nudnego Hamleta, móże dlatego, że on sam jest nudny a może dlatego, że mnie nie lubi,a może uważa, że chujowo gram Hamleta, a może dlatego że docenił moją pracę nad tym wszystkim, a może dlatego że po prostu jest to jego marzenie jeszcze za czasów pustynnej burzy?

trudno. ja nie spełniam marzeń, już nie:Pna pewno ma jakąś matkę chrzestną wróżkę na tych swoich ponurych suwałkach,niech do niej jedzie!

Paradoksalnie, dzisiaj jest fantastyczny dzień!

Nie ma Boga, nie ma Hamleta i nie ma stanika!

Text

ohohohoho!

jesteśmy Piratami, bez wyjątku. Głównie dlatego, że niestraszne nam przygody i wciąż poszukujemy miejsca, celu, skarbu czy pomyślnego prądu. Pomimo całej otoczki miernoty marnowania naszego cennego czasu i nic nierobienia odnajdujemy to. W sobie. Tak, tak, wypływamy na szerokie wody.

Jesteśmy źli, jesteśmy amoralni i bucowscy. Jesteśmy chochlikami diabła, bo za nic mamy otaczający nas świat dobra i ładu. Nie buntujemy się. Po prostu akceptujemy siebie i nasza pozycję w rzeczywistości. Może i jest ona miernie konstruktywna, ale myślę i święcie w to wierzę, że to etap przygotowawczy.

Brenda nie je chleba. I ja też postanowiłam go nie jeść.

Zmieniam swoje życie, a nie jedząc porannej kanapki czuje to jak nigdy!

Text

Jest jeden Bóg, Syn i Duch.

Bóg ma wiele imion, wiele wcieleń, wiele wizerunków. Określeń ma chyba z miolion.

Syn ma konkretną postać faceta w kiecce. Jest określony i usytuowany. Dobry z brodą, choć to sie trochę wyklucza.

A duch? Duch ma przejebane, bo to gołąb. Zwykły ptak, którego może wpieprzyć sokół. Ma skrzydła, bo musi latać z miejsca do miejsca i naprawiać to co spieprzyliśmy.

Ostatnio dwóch 15-latków zabiło siedem gołębi. Siedem duchów. Ciekawe, ile Bóg ich ma? Ciekawe czy ma gołębnik…Jak je oznacza? A może wcale nie oznacza, to duchy anonimowe. Jak jeden ma mission failed i ginie pod kołami samochodu, albo zeżarty przez podchmielonego żula Bog zsyła następnego i nikt się nie zorientuje, że to inny. Skubany. Dobrze to sobie wymyślił. Ciekawe jak wpadł na to, żeby był to akurat gołąb?! Ja bym wzięła orła. Jest taki dystyngowany. Albo kaczkę-byłoby śmiesznie. Kaczka zstępuje na ziemię nieść pokój i prawdę…wiem…WIEM! WIEM dlaczego kurwa gołąb!!! Przyszło mi to na myśl, gdy tylko wyobraziłam sobie jak ta kaczka przekazuje wieść niosącą dobro i miłość. Ona KACZE! Gołąb jest NIEMY! Grucha, ale nie wydaje żadnego głupiego żałosnego dźwieku ptasiego. JEST NIEMY!

to dlaczego kurwa nie kanarek?!

Text

Ofelia: Nie kocham Hamleta. Nie kocham i już. Chcę sie utopić, bo lubię leżeć w wodzie zawalonej zielskiem, które sciąga mnie w dół. Lubię wszystko co sciąga mnie w dół i już nie raz to robiłam. Ostatnio dotknęła mnie ryba. Chyba był to leszcz. I wszystko się zmieniło. Poczułam, że nie czuje. Czuje tylko wodę. Czuję, że tylko ona jest w stanie mnie dotknąć, tylko ona mnie budzi i usypia. Chodzę sobie tam rano i wieczorem. Ostatnio nic mi nie wychodzi. Dania mnie brzydzi swoją skomplikowaną naturą. Hamlet to świr,niby tylko udaje, ale kto normalny udaje świra. Ojciec to przydupas króla. Mam go dosyć. Jedyną osobą, która mnie widzi to mój brat, ale go zaś nie ma. Więc chodze do tej wody. Ludzie mówię, że jestem ładna. Ja widze to tylko w odbiciu lustra wody, ona mi to pokazuje i ona wie najlepiej. To do niej należę. I tak stwierdziłam przy deserze, że tam moje miejsce. Tam skończę, bo tam się narodziłam. Tak naprawdę jestem nimfą wodną. Spójrzcie tylko na mnie. Blada cera, siwe włosy. To nie jest normalne. Poza tym wydaje mi się, że potrafię władać ruchem fal. Kiedy leżę w rzece kontroluje jej ruchy. Sama wiem, gdzie mnie dotknie. Jak piję wodę to pali mnie przełyk, czuję się jak kanibal. Od jakiegoś czasu więc piję tylko szkocką. Chodzi też o kolor. Wszystko co przeźroczyste mi szkodzi-woda, wódka, kartoflanka, Hamlet, koszula nocna. Drapie mnie i gryzie i nie będę tak żyła. Założyłabym jakis czarny ciuch, ale po pierwsze to nie pasuje do wizerunku nimfy, a po drugie Hamlet już tak łazi po zamku i mogli by nas skojarzyć i jeszcze zacząć coś gadać. Boże co za kretyn. Szkoda, że to on nie zabija się pierwszy. Może wtedy nie musiałabym kończyć ze sobą. Wróciłby mój brat i zamieszkalibyśmy w lesie. Mój brat to człowiek lasu - honorowy i piękny. Niezwykły. Mogłabym z nim być zawsze. Zmienilibyśmy lasu duńskie. A potem szweckie i Makbet zostałby królem. Hamlet - idiota. O niczym innym nie myśli tylko o sobie, a mogłoby być tak pięknie. Debil. I to jeszcze tytułowy. O! idzie. Słuchajcie co powie, bo to na pewno będzie sensowne i klarowne. Klarowne! ha! No to się pożygam.

Text

a Brenda nie pojawiła się na czas mojej nieprzemożonej chęci spałaszowania czegokolwiek. Wiec obeszłam się smakiem wykwintnego tescowego jedzenia i słodkich rozmów z moją obecną towarzyszką doli i niedoli. Ciekawe jaka Brenda będzie za 10 lat…czy nadal będzie bezkompromisowo urocza i banalna w swojej dojrzałości. To niesamowite jak często można spotkać ludzi, którzy łączą w sobie tyle sprzecznych cech. Wiadomo, że nikt nie jest jednowymiarowy, ale nie chodzi mi o wnętrze-wnętrze, ale o charakter, cechy widoczne po pierwszej rozmowie. A może jedno z drugiego wynika? Nie ważne. Ważne, że nie zjadłam pączka.

Za to przesłodziłam się kiczem w kinie. The Last Song i Remember me urzekają. IDelane kreacje aktorskie, idealne dialogi i idealne momenty, sceny fabuły. Wprost idealnie psują tak dobrze zapowiadający się dzień jakim był wolny poniedziałek. To już wolę słodycz mojej nowej towarzyszki.

Albo zatęchły olej na tescowym pączku.